czwartek, 7 kwietnia 2016

#2

Gdy tylko weszliśmy na teren szkoły wszystkie spojrzenia padły na nas. Jako, iż jestem skromny, to śmiem powiedzieć, że jesteśmy dość popularni. Ja - za granie na pianinie, a Aoki - za jego cudowny głos. Jeśli chodzi o kwestie muzyczne, to się nie rozstajemy i chyba niektóre dziewczyny nas shipują... A przynajmniej tak mi się wydaje. Rozejrzałem się, puściłem Aokiego i uśmiechnąłem.

- Patrz! To Kuran! Znów przyszedł do szkoły z Aokim...

- Oni tak chyba codziennie, co?

- Prawie! Czasem przychodzą oddzielnie, może się wtedy kłócą czy co...?

Usłyszałem tylko tą rozmowę jakiś dziewczyn, a potem weszliśmy do budynku i poszliśmy szukać sali.

- Oi, Aoki, co mamy pierwsze? - zapytałem, gdy przechadzaliśmy się korytarzem.

- Chyba matematykę, jeśli się nie mylę.

- Reeetyy... Nie chce mi się dziś...

 - Musisz, nie masz nic do gadania.

Aoki uśmiechnął się wrednie i poszedł przodem, prowadząc mnie przy tym do sali. Nigdy nie wiem, co jest gdzie, uważam, że ta informacja nie jest potrzebna do zapamiętania, więc jakoś specjalnie nie zwracam na to uwagi. Chłopak szedł trochę szybciej ode mnie, ponieważ niedługo miała się zacząć lekcja, a on nie chciał się spóźnić. Gdy tylko uchylił drzwi dopadła go grupka dziewczyn z naszej klasy. Wszystkie zaczęły piszczeć, podbiegać do niego, wręczać mu różne podarunki, gadać i inne duperele. Osobiście tego nie lubię, za dużo decybeli jak na moje uszy... Wszedłem do sali i obrzuciłem wszystkie panienki przelotnym spojrzeniem.

- Dziewczyny, proszę... Załatwcie to po lekcji, a nie teraz, gdy nauczyciel zaraz tu będzie. Dodatkowo, Drogie Panie, blokujecie drzwi, dopadłyście Aokiego w samym przejściu, doprawdy, co to za maniery? - przemówienie godne mnie, naprawdę.

Wszystkie dziewczyny od razu spuściły głowy i potruchtały szybko do swoich ławek. Uśmiechnąłem się tylko do szarowłosego, widząc jego zmieszaną minę i lekki uśmiech, usiadłem w swojej ławce, która była postawiona tuż przy oknie. Rozpakowałem potrzebne mi podręczniki, zeszyt i przybory, rozejrzałem się po klasie i wziąłem głęboki oddech. Większość dziewczyn szeptało jeszcze między sobą, a jedna... Cholera, skaleczyła się. To męczące, naprawdę. Umiem zapanować nad pragnieniem, ale to jest strasznie uciążliwe. Zasłoniłem ręką usta i starałem się skupić na czymś innym, całe szczęście, że to tylko zadrapanie i zapach nie był tak silny... Zerknąłem za okno, to był dobry pomysł. Dopiero teraz zauważyłem, że rozpoczęła się prawdziwa wiosna. Liście mają piękny, zielony kolor, szkolny ogródek pięknie rozkwita. Naprzeciwko szkoły jest park z niewielkim stawem po środku, a wokół niego wiśnie, które, w sumie, już dawno przekwitły, ale dalej wyglądają pięknie. Słońce odbijało się w małym oczku wodnym, rażąc mnie trochę w oczy, przez co musiałem je przymrużyć. Nawet nie zauważyłem, kiedy do sali wszedł nauczyciel i zaczął lekcje.

Po paru chwilach poczułem lekkie szturchnięcie w ramię i leniwie odwróciłem się, patrząc na nauczyciela, który wpatrywał się we mnie załamany.

- Kuran, proszę Cię, sprawdzam obecność, nie śpij na lekcji.

- Nie śpię, przepraszam. - wzdechnąłem lekko, otworzyłem zeszyt, wyciągnąłem długopis z piórnika i czekałem na to, co powinienem zanotować w swoim zeszycie.

Odprężyłem się i otworzyłem umysł na myśli innych osób z mojej klasy. Pierwsze słowa usłyszałem od dziewczyny siedzącej przede mną, Imir się nazywa, jeśli się nie mylę. Czarne, krótkie włosy, dużo kolczyków w uszach i niewielki piercing na twarzy, szkolny mundurek dość niechlujnie założony, a spódnica podciągnięta zdecydowanie za wysoko, ale to już nie moja sprawa, nie zwracam uwagi na takie rzeczy. Wiem za to, że nie może się doczekać jakiegoś koncertu, jest strasznie podjarana. Mimowolnie się uśmiechnąłem.

Następnie chłopak za mną, ten, który mnie szturchnął - Akamo. Czerwonowłosy chłopak o zielonych oczach, który już marzy o zawodach. Włosy na pewno ma farbowane, ale, boże, jego oczy przeszywają na wylot. Należy do drużyny pływackiej razem z Kurisakim, Torą i Rou. W sumie, to moi kumple, chodzimy wszyscy do jednej klasy. Cała czwórka jest dobrze zbudowana i cała czwórka ma inny kolor włosów.

W sumie, większość mojej klasy to dziwacy. Ukrywające się geje, bi, lesbijki, początkujące lolitki, v keie, nerdy, otaku i inne takie. Ale to dobrze, urozmaicają mi dzień i dowiaduję się dużo ciekawych rzeczy na różne tematy, lecz to rzadko. Nie przepadam za czytaniem ludziom w myślach, czasem niefajnie jest wiedzieć więcej niż powinno.

Dzwonek.

Aż lekko drgnąłem, straciłem poczucie czasu, spojrzałem na tablicę i zamarłem. Była cała zapisana, a w moim zeszycie świeciły pustki. Chyba będę musiał pożyczyć zeszyt od Aokiego. O, może potem mu zaproponuję, żeby wpadł do mnie po lekcjach, spędzimy trochę czasu razem i przy okazji trochę go powykorzystuję w sensie lekcji. Szkoda, że nie w innym.

Spakowałem się szybko, przeleciałem wzrokiem klasę i spostrzegłem, że Aoki stoi przy mojej ławce i uśmiecha się z politowaniem. Odwzajemniłem uśmiech, drapiąc się w tył głowy, podniosłem się z krzesła i poczochrałem chłopaka po włosach, na co zareagował lekkim rumieńcem i powietrzem w policzkach. Boże, on jest tak cholernie uroczy. Chyba naprawdę się zakochałem.

- Kuran! Przestań tak na mnie patrzeć! - usłyszałem tylko jego wysoki głos, który wyrwał mnie z rozmyślań. Zaśmiałem się głupkowato i zarzuciłem plecak na ramię.

- Wybacz, wybacz, zagapiłem się.

- Właśnie widzę... Chodź, spóźnimy się na angielski.

- Już lecę, Kochaniee~ - powiedziałem, goniąc go, bo wyszedł już z sali. Nie widziałem jego twarzy, ale jestem pewien, że jego twarz nabrała kolorów dojrzałego buraka, a na jego rękach pojawiła się gęsia skórka. Zawsze tak reagował, gdy zwracałem się do niego takimi słówkami, urocze.

Szliśmy obok siebie i, jak zwykle, byliśmy w centrum zainteresowania. To bez sensu, jesteśmy pierwszakami, a wszyscy traktują nas jak jakieś gwiazdy, to starsi powinni mieć więcej uwagi, tam też są ciekawe osoby. Ranyuu Kitsu, dla przykładu, drugoklasista, jest najbardziej uzdolnionym plastykiem, może jeszcze trochę mu brakuje, ale jak na tą chwilę idzie mu naprawdę świetnie. I również jest dość specyficzny, taki stereotypowy emo. Turkusowe włosy, neonowe kolory pomieszane z czernią i heterochromia, jedno z jego oczu jest niebieskie, drugie zaś - zielone. To także mój kolega. Jak tak teraz zauważyłem, to większość moich znajomych to chodzące dziwaki... Kolorowa czwórka mięśniaków - pływaków, emo - artysta, młody tatuażysta, początkujący visual kei, zaawansowana lesbijka... Boże, co to się porobiło na tym świecie, teraz to wszędzie cudaki chodzą, a kiedyś wszyscy byli tacy sami. Cieszę się, że to się zmieniło, wtedy świat był nudny, wszyscy robili to, co było modne, a teraz, w końcu każdy może być tym, kim chce i to mi się podoba.

Weszliśmy do sali od angielskiego, dzwonka jeszcze nie było, lecz nauczycielka i większość uczniów byli już w klasie. Uśmiechnąłem się słodko do naszej Pani i usiadłem w ławce, rozpakowując swoje rzeczy. Tym razem zero czytania w myślach, Aoki siedzi za blisko, nie mogę, obiecałem mu kiedyś, że nigdy nawet nie spróbuję czytać w jego myślach czy przeglądać snów. Rozbrzmiał dzwonek rozpoczynający lekcje, wszyscy usiedli w ławkach i rozpakowali się. Lekcja mijała spokojnie, skupiałem się i zapisywałem wszystko, co było potrzebne, czasem odpływałem na chwilę, ale zaraz jakiś szmer lub inny hałas zwracały moją uwagę.

Tak mijały mi praktycznie wszystkie lekcje, na żadnej nie działo się nic ciekawego.

***


Czekałem na Aokiego w cieniu drzew, mówił, że musi coś jeszcze załatwić i kazał mi poczekać przed szkołą, nie chciało mi się wychodzić przed mury, więc usiadłem na ławce, na przeciwko drzwi wejściowych. Słońce dziś bardzo grzało, aż dziwne, w końcu to dopiero początek wiosny, poluźniłem trochę chustkę na szyi, odetchnąłem głęboko i zamknąłem oczy. Po chwili poczułem, że ktoś przede mną stoi.

- Cześć Kuran. - przede mną stał Akamo razem z całą resztą swojej drużyny pływackiej. Wszyscy patrzyli na mnie uśmiechnięci.

- Cześć, głupole, jak tam?

- Chcieliśmy się zapytać, czy może nie miałbyś ochoty wybrać się z nami dziś na basen. - powiedział Rou, opierając się o ramię Akamo. - Oczywiście, nie sam, jeśli chcesz. - mrugnął do mnie porozumiewawczo.

- Wiecie, chłopaki, bardzo chętnie, ale na dziś mam już inne plany.

- Cooo? Jak to? - Tora wyraźnie posmutniał.

- Miałem zamiar spędzić dziś cały dzień nad książkami... - uśmiechnąłem się przepraszająco.

- A co Ty? Kujon jesteś? Proszę Cię, Kuran, nie wygłupiaj się i chodź z nami!

- Naprawdę bardzo bym chciał...

- O, hej chłopaki. - w tej chwili ze szkoły wyszedł Aoki i podbiegł do nas, od razu wstałem i uśmiechnąłem się do niego, reszta też, ale bardziej do siebie. Wiedzą, że czuję coś do siwowłosego. - O czym gadacie?

- Chcieli mnie wyciągnąć na basen, ale mam na dziś już lepsze plany.

- Nie przesadzaj, przecież nauka nie zajmie nam wieczności.

- No, nigdy nie wiadomo...

- Choodź! Dziś jest tak ciepło, fajnie byłoby sobie trochę popływać. - Aoki spojrzał na mnie z małym, uroczym uśmiechem. No jak ja mogłem mu odmówić...Westchnąłem tylko, spojrzałem po chłopakach z niepewnością, po czym się zgodziłem. - Yay! To Super. O której będziecie na basenie?

- Właśnie tam idziemy, będziemy na was czekać. - Kurisaki schylił delikatnie głowę i razem z resztą oddalili się w stronę basenu.

Poprawiłem włosy, spojrzałem na Aokiego, pokręciłem głową, poprawiając plecak i wyszedłem poza teren szkoły.

- No co? Jesteś zły?

- Niee, no co Ty.

- Mam takie wrażenie... Na pewno?

- Tak, nie przejmuj się, po prostu nie chce mi się iść do domu po rzeczy. - zaśmiałem się cicho.

- Ty leniu! - Aoki odwzajemnił mój śmiech i szturchnął mnie lekko w ramię.

***

Wpadłem szybko do domu, rzucając plecak w przejściu i pobiegłem szybko do mojego pokoju, napotykając przy okazji moją siostrę, która stała schowana przy schodach. Trochę się jej przestraszyłem.

Kirana ma dopiero 11 lat, jest bardzo niziutka i drobniutka, często zakłada lolicie sukienki, które Dracy jej szyje. Oczy i kolor włosów ma taki sam, jak moje, tylko że grzywkę opuszcza całkowicie na prawe oko i kucyka spina bardzo wysoko. Dziś była ubrana w czarną sukienkę do połowy łydek, z dużą ilością falban i malutkimi, czarnymi pantofelkami. Wyglądała uroczo, ale za razem trochę przerażająco. Dziewczynka zerkała na mnie zza balustrady, szeroko otwartymi oczyma.

- Czemu wpadłeś do domu tak nagle, braciszku? Wystraszysz Goumona. - usłyszałem jej wysoki, słodki głosik.

Goumon to jej wymyślony przyjaciel, jest strasznie przerażający, ale Kirana to typowy wampir czystej krwi, niczego się nie boi... Gou-chan, jak to zdarza się jej go nazywać, to piesek wielkości huskiego, ale nie zwykły piesek. Ciało ma ludzkie i wychudzone, ogon to czarna substancja, tak samo, jak przednie "ręce". Porusza się na czworaka, głowa to czaszka bez żuchwy, z przyklejonym do podniebienia językiem i dużymi uszami na czubku głowy. Dla ozdoby Goumon nosi obrożę i kolczyki w uszach. Tak moja siostra zawsze go opisywała, strach się bać, w jej pokoju jest dużo rysunków z nim... Cóż, Dracy uważa, że nie ma czego się obawiać, więc niech tak zostanie.

- Wybacz, spieszy mi się, przepraszam, Goumon. - powiedziałem cicho i pobiegłem szybko do swojego pokoju. Spakowałem pospiesznie wszystkie potrzebne mi rzeczy na basen, dorzuciłem jeszcze pare zeszytów i zbiegłem na dół, żegnając się z siostrzyczką.

- Baw się dobrze, powiem mamie, gdzie jesteś, gdyby się pytała. - powiedziała, gdy pocałowałem ją w czoło.

- Dobrze, dziękuję, Kochana.

Na zewnątrz czekał już na mnie Aoki, uśmiechnąłem się do niego i poszliśmy powoli w stronę basenu.

- Jak myślisz, Keiichi też tam będzie? - wyglądał na podekscytowanego, nie dziwię się, w końcu to jego kolega przedszkola.

- Pewnie tak, często tam przesiaduje ze względu na Kurisakiego.

- Och, no tak, ciekawi mnie, jak im się powodzi, dawno z nim nie rozmawiałem.

- Teraz będziesz miał szansę.

- Tak, wiem! I już nie mogę się doczekać!

- Ciekawi mnie, czy dalej nosi ten pedalski warkoczyk.... - zachichotałem.

- Ej! Nie jest pedalski! Pasuje mu! Poza tym... - spojrzał na mnie z rozbawieniem. - Sam nosisz warkoczyki, nawet więcej, niż on.

- Pff! Ale ja wyglądam w nich męsko! - wypiąłem dumnie pierś i uniosłem głowę.

Oboje zaczęliśmy się śmiać.

- W ogóle... Zauważyłem, że Shinteki jest ostatnio jakiś smutny. - Aoki zerknął na mnie.

- Wiem, też to zauważyłem... Pewnie kolejny go rzucił. - westchnąłem. - Trzeba by było znaleźć dla niego kogoś odpowiedniego, a nie, jakiś chłopów, którzy myślą tylko o jednym i tylko na tym im zależy.

- Wiem... Nie rozumiem, czemu on takich wybiera...

- Sam chciałbym to wiedzieć, ale nie mam zamiaru czytać mu w myślach.

- Wiem, wiem...

- Dużo rzeczy wiesz. - uśmiechnąłem się.

- Bo trochę Cię już znam. - odwzajemnił uśmiech.

W tym momencie doszliśmy do budynku basenu, weszliśmy do środka, załatwiliśmy, co trzeba było i poszliśmy do przebieralni. Tam okazało się, że Aoki ma już kąpielówki na sobie i tylko ja muszę je zmienić.

- Cwaniak. - poszedłem się przebrać do przebieralni, w której było lustro, pierwszy raz się z tym spotkałem, raczej nie chciałem się teraz w nim oglądać. Nagle usłyszałem hałas w męskiej szatni, przepełniony najgorszymi myślami ubrałem się szybko i poszedłem zobaczyć, co się dzieje. W pomieszczeniu zastałem faceta, który opierał się o ścianę, do której przytrzaśnięty był Aoki.

- No dawaj, słodziaku... Nie udawaj takiego niewinnego. - mężczyzna dotknął ręką jego policzka.

- Zostaw go. - podszedłem bliżej, był parę centymetrów niższy ode mnie, ale lepiej zbudowany.

- Bo co? - odwrócił się w moją stronę, puszczając Aokiego, który w tym samym czasie uciekł na drugi koniec szatni.

- Powiedziałem, że masz go zostawić. - moje białka spowiła czerń, a tęczówki zrobiły się czerwone, spojrzałem mężczyźnie w oczy. - Wyjdziesz stąd teraz, zapomnisz o wszystkim, co się tu stało i już nigdy więcej nie zaczepisz jego lub kogokolwiek innego. - facet wpatrywał się we mnie jak zahipnotyzowany i o to chodziło. Skinął lekko głową i odszedł, a moje oczy wróciły do normy.

- Kuran! - Aoki podbiegł, wtulając się we mnie. - Dziękuję Ci... Tak bardzo się bałem...

- Wiem, wiem... - przytuliłem go do siebie i pogłaskałem po głowie.

Całe szczęście, że nic mu się nie stało, nie wiem, co bym zrobił wtedy...

***

Poza szatnią było już dobrze, Aoki dalej trochę się trząsł, ale Keiichi zajął jego myśli ciągłym gadaniem i wszystko się uspokoiło. Opowiedziałem o wszystkim chłopakom, na co odpowiedzieli, że podobno to nie pierwszy przypadek tutaj i poradzili mi, żeby na przyszłość bardziej uważać. Serio...

Potem cała czwórka miała trening, popatrzyłem na to trochę, a następnie poszedłem poszukać tych dwóch urwisów. Skierowałem się w stronę trampoliny, bo tam zazwyczaj siedział białowłosy, a znając Aokiego, byli tam oboje. 

Nie myliłem się, Keiichi skakał z najwyższych trampolin do wody, wykonując nie wiadomo jakie akrobacje, a Aoki przyglądał się temu wszystkiemu z zachwytem, w sumie, to też byłem pod niewielkim wrażeniem, miał chłopak doświadczenie. Poprzyglądałem się temu trochę, a potem sam poszedłem popływać. Gaah... Już dawno tego nie robiłem, ciekawi mnie, czy dalej utrzymałbym ten sam czas, co ostatnio. Akurat zaraz mieli włączać stoper, więc razem z chłopakami ustawiłem się na miejscach i czekałem na odpowiedni znak. Trener patrzył na mnie jak na idiotę, ponieważ chciałem się zmierzyć z najlepszymi, ale chyba mnie nie docenia. Rozbrzmiał gwizdek i stoper poszedł w ruch, a ja i reszta od razu wskoczyliśmy do wody. Całe moje ciało zanurzyło się w chłodnej cieczy, a oczy zaczęły mnie lekko szczypać od chloru. Wynurzyłem się szybko i zacząłem płynąć kraulem, podczas gdy każdy z chłopaków innym stylem. Usłyszałem jak Aoki mi kibicuje i poczułem przypływ energii, dopłynąłem do drugiego końca, zrobiłem szybki zwrot i równie szybko płynąłem w stronę mety, dotknąłem dłonią kafelków po drugiej stronie basenu i wynurzyłem głowę, oddychając szybko i ciężko. Spojrzałem na trenera, który przyglądał mi się z niedowierzaniem, a następnie mój wzrok powędrował na stoper. No nieźle, chyba pobiłem najlepszy rekord Akamo, nie powinienem był, to trochę zbyt podejrzane.

- Ej! Ty! Jak Ty to zrobiłeś? - usłyszałem głos trenera chłopaków, który w tej chwili podchodził do mnie. Zmieszałem się trochę.

- Co...? Chodzi Panu o wynik? To nic, po prostu miałem za dużo energii. - wyszedłem z wody i od razu dopadła mnie drużyna razem z Aokim i Keiichim, wszyscy się śmiali, zazdrościli, podziwiali, a Akamo uważał to za niesprawiedliwe.

- Przepraszam, tak jakoś wyszło... - podrapałem się w tył głowy i spojrzałem na czerwonowłosego.

- Wiem, wiem, żartuję. - zaśmiał się cicho. Zauważyłem, że trener też chce ze mną porozmawiać, nie miałem humoru na tłumaczenie, że nie chcę dołączyć do drużyny. Złapałem Aokiego za rękę, przeprosiłem wszystkich zgromadzonych i wyszedłem do szatni.

- Kuraaan! Nie ciągnij mnie tak!

- Wybacz, nie mam ochoty znów tłumaczyć, że nie chcę dołączyć do drużyny pływackiej.
- Ale dlaczego, tak w sumie?

- Nie chcę być napakowany jak Akamo czy Kurisaki.

- I tylko dlatego? - spojrzał na mnie unosząc jedną brew i wyszedł do szatni się przebrać, gdy wrócił, kontynuowałem dyskusję.

- Mniej - więcej, to nie dla mnie, wolę pianino, mimo wszystko. - uśmiechnąłem się, w międzyczasie sam się przebrałem, bo akurat nikogo nie było w pomieszczeniu. - To idziemy teraz do Ciebie?

- Jasne. - uśmiechnął się, zarzucił torbę na ramię i wyszliśmy z budynku.

Ten basen to nie był taki zły pomysł. Na szczęście Aoki zapomniał o tym, co stało się na początku. Skierowaliśmy się w stronę jego domu, słońce chyliło się już ku zachodowi. Powietrze było rześkie i świeże, a niebo wyglądało cudownie.

Poczochrałem siwowłosego po głowie i zacząłem powoli iść w stronę jego domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz